Dzień 12: Egilsstaðir – Djúpivogur Rano obudziłam się w podłym nastroju. Odezwało się moje kontuzjowane kolano i generalnie byłam już trochę zmęczona codziennym kręceniem po naprawdę bardzo wymagającej północy. On od razu zauważył, że wstałam lewą nogą i wiedział, że w takich sytuacjach...








