Słońce tego dnia nie bawiło się w subtelności – już o świcie zapowiadało upał z prawdziwego zdarzenia. Gorące powietrze, tak dobrze znane mieszkańcom południowego wybrzeża, otulało nas od pierwszych kroków. Z kluczykami do wynajętego auta w dłoni ruszyliśmy w stronę umówionego miejsca spotkania z przewodnikiem – gdzieś w sercu andaluzyjskich gór, niedaleko Ardales, na skraju malowniczego wąwozu Desfiladero de los Gaitanes. Kilka serpentyn, parę zakrętów aż wreszcie parking. Auto odstawione, plecaki spakowane, a my gotowi wyruszyć ku przygodzie.
Przy wejściu czekały na nas kaski ochronne – obowiązkowy element wyposażenia, ale też subtelne przypomnienie o dawnych, niebezpiecznych czasach pracy w tym miejscu (kiedyś uznawano szlak za jeden z najbardziej niebezpiecznych na świecie – po kilku wypadkach w latach 90. zamknięto go, a po gruntownej renowacji otwarto ponownie w 2015 roku). Ja z moim lękiem wysokości, próbowałam grać twardzielkę. Szło mi całkiem nieźle, dopóki na horyzoncie nie pojawił się wiszący most. Nogi zrobiły się jak z waty, dłonie jak galareta. On, z kamerą w ręku, rzucał radosne: „No uśmiechnij się!”, a ja marzyłam tylko o tym, by już znaleźć się po drugiej stronie. Gdy w końcu zeszłam z kładki, odetchnęłam z ulgą – czułam się, jakbym właśnie zdobyła swój własny Everest.
A skąd w ogóle ta „królewska ścieżka”? Historia głosi, że w 1921 roku król Alfons XIII przeszedł nią podczas inauguracji tamy Guadalhorce. Od tego momentu szlak zyskał nazwę Caminito del Rey – „Ścieżka Króla”.
Cała trasa liczy około 9 km i wiedzie wzdłuż pionowych ścian wąwozu, momentami nawet 105 metrów nad rzeką. Ścieżka jest wąska, ale widoki? Widoki są tak spektakularne, że łatwo zapomnieć, co znajduje się pod stopami. My pamiętaliśmy tylko o jednym – wodzie. Piliśmy ją niemal litrami, bo tego dnia słońce nie brało jeńców.
Jak przygotować się do Caminito del Rey?
- To nie jest wymagająca wyprawa kondycyjnie, ale dobrze być gotowym na słońce, wiatr i kilka wysokościowych momentów, które potrafią przysporzyć bicie serca.
- Czas przejścia: sam szlak zajmuje zwykle 1,5–2 godziny, ale z dojazdem i powrotem warto liczyć nawet do 4 godzin.
- Ubiór: wygodne buty trekkingowe, nakrycie głowy, krem z filtrem i sporo wody.
- Wiek uczestników: dzieci poniżej 8. roku życia nie mogą wejść. Starsze muszą być z opiekunem i mieć dokument tożsamości.
- Transport: najlepiej własne auto (my zostawialiśmy auto na parkingu przy Restauracji el Mirador – link do map https://maps.app.goo.gl/1GBCB8bCWUT7D5YC9) lub autobus do Ardales/El Chorro. Po przejściu szlaku Caminito de Rey, w dzielnicy El Chorro (Álora), należy zwrócić kask ochronny zapewniony przez organizatora. Przystanek autobusu wahadłowego znajduje się 300 metrów dalej (linia nieobsługiwana przez Caminito del Rey). Pojedynczy bilet autobusowy uprawnia do bezpłatnych przejazdów w obu kierunkach tyle razy, ile potrzebujesz w dniu wizyty. Koszt biletu wynosi 2,50 euro/os. (nie jest wliczony w cenę biletu wstępu) i można go kupić online lub w kasie obok przystanku.
- Bezpieczeństwo: na początku dostaje się kask, a trasa jest dziś w pełni zabezpieczona.
Z przewodnikiem: 18,00 € Shuttle bus: 2,5 € Parking: ok. 2 € Gdzie kupić: Oficjalna strona: caminitodelrey.info lub platformy turystyczne (np. GetYourGuide) – przydatne, gdy brak miejsc na stronie głównej, często w pakiecie z transportem.
Wejście indywidualne: 10,00 €



























Skomentuj