W podróży są rzeczy, których nie przeskoczysz. Jedną z nich jest dzień, który wyciska z Ciebie wszystko tak skutecznie, że następnego ranka jedyny rozsądny plan to… brak planu. Wczoraj było grubo:...
W podróży są rzeczy, których nie przeskoczysz. Jedną z nich jest dzień, który wyciska z Ciebie wszystko tak skutecznie, że następnego ranka jedyny rozsądny plan to… brak planu. Wczoraj było grubo:...
Krótka noc to za mało powiedziane. Budziki dzwoniły jak opętane, a my leżeliśmy w łóżku kompletnie niewyspani, próbując zmusić oczy do otwarcia. Powieki były tak ciężkie, że każdy ruch wydawał się...
Ten dzień od początku zapowiadał się podejrzanie dobrze. Bez pośpiechu, bez marudzenia i, co najbardziej zaskakujące, bez porannej walki z rzeczywistością. Nawet fakt, że musieliśmy wstać wcześniej...
Córka nam wróciła 😉Ta energia i ten błysk w oku. Kolejna noc bez gorączki, a apetyt, no cóż, apetyt był i jest. Polka od zawsze trzyma formę – nawet w trakcie choroby jedzenie traktuje śmiertelnie...
Wtorkowy poranek. Słońce nieśmiało przeciskało się przez grube zasłony, jakby chciało sprawdzić, czy już można nas obudzić. Pierwsza noc była za nami. Po wczorajszych podróżniczych ekscesach...
¡HOLA MEXICO! 11 dni w Meksyku. Brzmi cudownie, prawda? 😍No to zapnijcie pasy, bo u nas ta podróż zaczęła się jak film katastroficzny klasy B i to z tanimi efektami specjalnymi. Ale po kolei. Plan...
DZIEŃ 15: SANTA BARBARA – KALIFORNIA W WERSJI SLOW W drodze do Los Angeles zatrzymaliśmy się na moment w Santa Barbara. Przyjechaliśmy poprzedniego dnia wieczorem, więc spacer po plaży i...
DZIEŃ 13: PIER 39, GOLDEN GATE I AUTO BEZ KIEROWCY CZYLI NORMALNY DZIEŃ W SAN FRANCISCO Noc minęła całkiem spokojnie. Na szczęście Polka przestała gorączkować, choć ból brzucha i głowy wciąż o sobie...
DZIEŃ 11: PARK SEKWOI – SPACER W CIENIU TYSIĄCLETNICH GIGANTÓW Z hotelu do Park Sekwoi dzieliły nas prawie dwie godziny drogi. Dzień zapowiadał się słonecznie. Przed wyruszeniem w trasę...
DZIEŃ 9: LAS VEGAS – MIASTO, KTÓRE NIE ŚPI Wstaliśmy skoro świt. I tym razem naprawdę nie była to zasługa Poli, tylko nasza, w pełni świadoma decyzja, żeby nastawić budziki wcześniej niż zwykle...